Konwersja auta z USA na europejskie — lampy, licznik i co naprawdę trzeba zmienić
Samochody z USA różnią się od europejskich odpowiedników w kilku miejscach. W praktyce dotyczy to trzech rzeczy: tylnych lamp, licznika i — teoretycznie — lamp przednich. Nie każda z nich wymaga jednak ingerencji, a koszty zależą od modelu. Poniższe kwoty są orientacyjne.
Tylne lampy: to trzeba zrobić
To najważniejszy element konwersji. Amerykańskie lampy mają zwykle czerwone kierunkowskazy i nie mają światła przeciwmgielnego. Czasem wystarczy wymiana żarówki i odblokowanie przeciwmgielnego, ale w większości aut trzeba lampę rozkleić i zmienić pasek LED z czerwonego na pomarańczowy. Orientacyjnie 600–1200 zł za same kierunkowskazy; dołożenie przeciwmgielnego (czasem z poprowadzeniem wiązki i wymianą przełącznika) to dodatkowo około 500 zł.
Licznik: kwestia wygody, nie obowiązku
Przepisy nie wymagają wymiany licznika wyskalowanego w milach na taki w kilometrach. Jeśli jednak chcesz to zmienić dla wygody, masz trzy drogi:
- Wymiana całego licznika — najdroższa opcja.
- Wymiana tarcz — tańsza, ale nie zawsze precyzyjna: wskazanie elektroniczne i podziałka na tarczy mogą się nieznacznie rozjeżdżać.
- Kodowanie — przy licznikach elektronicznych (np. wirtualny kokpit) to zwykle najlepsze rozwiązanie; przy okazji ustawia się polskie menu i mapy.
Pełne kodowanie nowszego auta to orientacyjnie 1000–1500 zł. W części nowych, drogich modeli konieczne bywa dokupienie kodu do nawigacji z autoryzowanego serwisu, co podnosi koszt.
Lampy przednie: w praktyce rzadko
Utarło się, że przednie lampy z USA trzeba wymienić, bo mają symetryczny strumień światła, podczas gdy europejskie doświetlają pobocze. W praktyce jednak auta z amerykańskimi lampami przednimi zwykle przechodzą badanie techniczne, więc rzadko kto decyduje się na ich wymianę.
Zobacz też: rodzaje title aut z USA